NEO STREAM

Kolejna mloda kapela w barwach REDRUM666. A co tym razem? Kapelka istnieje od 1999 roku i nagrala dotychczas demko i material o którym tu bedziemy rozmawiac.
Teraz przejdzmy do detali. Mamy tu porzadna dawke siarczystego Death/black metalu i to bardzo ciekawie polaczonego. Z kazdego z tych gatunków wynosi to co najlepsze. Wiec mamy tu Blackowa agresje, jad i melodyjnosc. Z Death wyciagneli brutalnosc i technike. Calosc polaczyli bardzo interesujaco.
Mamy tu szybkie partie przeplatane ze zwolnieniami. Calosc przez to brzmi bardziej zróznicowanie. Partie gitar sa dosc melodyjne ale bez przesady- wyciagaja duzo jadu na powierzchnie. Czesto mozna spotkac w muzyce Preludium ciekaw gitarowe patenty, liczne rytmiczne i melodyjne przeplatance. Nie powiem calosc brzmi zaskakujaco. Perkusja lomocze wszystko aczkolwiek nie jest to jeden blast od poczatku do konca. Mamy tu znacznie wiecej kombinacji- zwlaszcza na zwolnieniach, tam perkusista co chwile zarzuca nowymi patentami.
Wokal to standardowy nisko-strojony Deathmetalowy growl. Jest niezmienny. Zero eksperymentów, zero zróznicowania.... w sumie dosc monotonny. Nie przepadam za takim ryczeniem.
Ogólnie muzyka jest dosc swieza i ma nute oryginalnosci. Ma tez od groma ciezaru i brutalnosci- kopie dupe równo. Jest siara jest wykórw porzadny. Czasem tu slychac nawiazania do ?Thelmy.6? wiadomo kogo ale tylko czasem. Mimo tego wszystkiego wiem ze ta plyta nie bedzie stalym gosciem w moim odtwarzaczu. Przyczyn jest kilka. Pierwsza jest zdecydowanie za monotonny wokal. Kolejna sprawa jest to ze chlopaki na dluzsza mete nagrali kawalki które sa dosc podobne wzgledem siebie. Dosc zróznicowane kawalki ale jak sie raz przeslucha plyte to ona niczym juz nie zaskoczy.
Ale plyta jest calkiem solidna.
7/10


THE NOCTURNAL BATTLE OF CHARIOTS

Preludium - "Eternal Wrath"
(CD '04 / Fallen Angel 666)
Jakos nie mialem wiekszych rumienców na twarzy kiedys odpalalem ostatni album polskiego Preludium "Eternal Wrath". Potem jakos tez kolor mojej skóry pozostawal niezmienny, nie doznalem zadnych wypieków i orgazmów. Nie zeby plyta tu przeze mnie recenzowana byla badziewiem, który mialby stac sie obiektem bluzg. Oj nie. Preludium gra bardzo powszechnie rozsiany po calej Polsce death metal, z wyczuwalnym "wejderowatym" zacieciem i nie tylko. Podobne konstrukcje utworów, podobna szybkosc i ogólnie niezbyt duze skomplikowanie. Mimo to, zespól posiada wg mnie o wiele wiecej jadu i przekonywujacej sily niz weterani z Olsztyna, którzy juz dawno sie wypalili i miela ciagle to samo do znudzenia. Oczywiscie, tez nie jest tak, ze Preludium rznie z Vader'a i nie maja sie czym innym pochwalic. Chlopaki na "Eternal Wrath" stworzyli jakis taki "swój" klimat i na pewno jak popracuja nad tym bardziej to bedzie jeszcze lepiej. Razi mnie za to troche brzmienie, które zabija w pewny sposób potege i moc drzemiaca w tej muzyce. Moze przesiadka z Hertz na Screw Factory Studio nie bylo dobrym wyborem (chociaz Deception w tym wlasnie studiu nagral ostatnio totalnie zabójczy album)? Nie mi w to wnikac... Czuje za to, ze material ten bedzie sie swietnie sprzedawac na koncertach. Chociazby takie "hiciory" jak motoryczne "Ground Devoured By Dusk" czy masywny "Conflagration" lub "The Books Ov Signs" to kawalki, które beda robic miazge na gigach. Mysle, ze kazdy death maniak bez problemu skuma sie z Preludium i bedzie cieszyc swoje uszy takim miodem. Wspomne jeszcze, ze plyte rozprowadza Fallen Angel 666 za cene 23 zlote - warto sie w taki wynalazek zaopatrzyc.
7/10


METAL HEART

Chcialbym móc sluchac takich plyt przez wiecznosc. "Eternal Wrath" ku mojemu zupelnemu zaskoczeniu jest dla mnie jak dotad sensacja roku... to co wyprawia ten zespól powinno oniesmielac niektóre bardziej znane firmy. Preludium penetruje niesamowicie interesujace regiony mrocznego death metalowego swiata. Inspiracje brutalniejsza jazda zza Wielkiej Wody sa widoczne, tym niemniej nie przypominam sobie, by w znanych mi zakatkach naszego globu ktos gral choc troszeczke podobna muzyke. Na "Eternal Wrath" wszystko chodzi tak jak powinno. Rozbrajaja (co bardziej spietych klientów) gitary oparte na cudownie szybkich riffach. Jednakze elementami, który sprowadzily mnie do parteru byly (niestety nie za czeste) partie solowe gitar, a wlasciwie ich nieziemska melodyka, która wprowadza nas nawet w odrealniony swiat Bliskiego Wschodu. Mimo korzystania z dosc prostych srodków wyrazu - Mielczan wyróznia umiejetnosc budowania klimatu - niemalze namacalnej grozy! Majestat, swiezosc, ciemnosc i precyzja. Te przymioty najlepiej opisuja zawartosc krazka, z którego skupiona elektromagnetyczna wiazka mojego odtwarzacza czyta dzwiek. Chcialoby sie rzec - dzwiek nocy, który mniej odpornego melomana wgniótlby w ziemie z sila mlota pneumatycznego. Na kolana!
9


GLOBAL DOMINATION (sweden)

Preludium: Eternal Wrath
I'm aware of the fact that you already know I praise the Polish scene over all the rest put altogether, because this is the home in which I put down roots. But I'd never pull the wool over your eyes, smear vaseline on a band's ass or palm shitty albums on people - I'm not the kind of guy who bows to anyone sending me CD's for free. No, I bow to fucking no one and am honest as hell. And so I get to Preludium's "Eternal Wrath", being another fresh (s)crap of meat released under the wings of indefatigable Redrum Records.
With August of Deception fame behind the drum kit, Preludium set out to play some decent death metal - and when I say "death metal", I mean its pure form, not impacted by any other influences. Straight off the bat I knew I would be enjoying this album like my first French kiss. The opening riffs rush in the air with tones of overdosed guitar layers edging on unattainable brutality and indescribable chaos, where aggression meets progression and gets along with it very well. In spite of the fact that such an "achievement" is no longer beyond the limit of other bands, I must commend the band for the work they did on this effort, since they are young and have a few years ahead to develope what they initiated here.
The 8 tracks on here give a good listen, but only in the short run. Note that "Eternal Wrath" needs to be spinned once in a while if you don't want it to lose its thrill. I think that's the main problem that young bands cope with - they don't have "the thing" that makes the listener stick with their material a few times in a row, without getting bored after one spin. Although, I wouldn't drop or replace any of the tracks - the majority have something to go crazy about. For example "Ground Devoured by Dusk" with its Bolt Thrower-like intro, or fast and furious "Waiting for the Unknown", which reminds me of an impoverished version of Nile's Egyptian death style.
A separate side note belongs to the last track, "The Book ov Signs", which features a very unexpected Aboriginal instrument, the "didgeridoo". As far as I can gather, it's a long hollow branch or stick that once blown, utters a sound similar to farting. The sound is quite fantastic, pity it's used only once. Guys, I appeal for more didgeri-whatever-the-shit-is-called" next time around. (note from Tash: it drones amazingly well, and in order to play it, you need to know how to breathe circularly.)
The production doesn't suffer anything, the instruments turned out equally well recorded in the mix. August's frenzied blastbeasts are better than on the latest Deception album - he has definitely sorted out that problem with nasty sounding double bass, and now shows his monstrous top-notch musicianship much clearer.
I'm about to end my review here, but as I do, I'll leave you with a simple recommendation. If you have some money to spare, mail Redrum and order "Eternal Wrath". I know my death metal very well and Preludium suits me just fine. No more, no less.
7 didgeridoo farts out of 10


TARTAREA DESIRE (sweden)

Tight, no frills death metal defines Poland's Preludium. Don't listen to this album with the expectation that you're going to hear something original. Rather, one best approaches Preludium's Eternal Wrath with an appreciation for yet another group bearing the country's death metal ethos with pride. With a recorded history spanning only 3 years (the group's first demo was released in 2001), Preludium is a fairly young band and this is its first stab at a full-length recording.
What first strikes the listener is the band's firm grasp of the death metal aesthetic. Incredibly tight riffing that never gets too repetitive and a fittingly solid blast beat performance from the drummer help to maintain a nice pace on a short but sweet 35 minute album. A gloomy, atmospheric 14 second introduction sets an eerie mood for the listener until the first track, "The Massacre ov the Innocents," really starts to kick in, delivering a healthy punch aided by a fittingly dirty production. Guitarists Jan and Lukasz (the latter also serving as the group's growler) create pure mayhem courtesy of their respective axes. The sound isn't overly brutal, but it is certainly relentless. Any brutality left unexplored by guitar is made up for by Lukasz's low growls, that, although not entirely original, work in tandem with the constant, heavy riffs. There's a solo somewhere around the 2:30 mark worthy of some praise, as there's a lot of technique and personal flavor within the solo's thirty or so seconds.
Picking any particular tracks as exceptional is beyond difficult in respect to this release as this is really death metal by numbers. However, of note is "Conflagration," where the group finds itself taking a more risky, plodding approach to tone that works, at least for me, and track 5, "Ground Devoured by Dusk," which is perhaps my favorite track on the album, sounding a bit like a mirror copy of any one of the tracks taken from countrymate Behemoth's latest release, "Demigod, and yes, that is a compliment.
Preludium possesses a lot of potential that will, with any luck, only grow with age. While it must be hard to stand out in a death metal community bleeding as much talent as Poland, Preludium manages to at least demand some attention. Vader and Behemoth are hardly its peers yet, but give the band another release or two, and perhaps better production, and I think Preludium will manage to fine-tune issues with instrumental diversity and record a few classics of its own.
Chris Chellis
7.5 / 10


KULTURA INDUSTRIALNA

PRELUDIUM to mloda kapela z Mielca, która, do niedawna, kojarzylem tylko ze wzgledu na osobe perkusisty - Augusta, udzielajacego sie równiez w przezajebistym Deception. Dlatego ich debiutancka, wydana w 2004 roku, plyta trafila w moje lapy dopiero teraz. Ale, jak to sie mówi, lepiej pózno niz wcale, bo po przesluchaniu ?Eternal Wrath?, az chce sie zakrzyknac - Szatan tez tak by to zagral ! Na krazku znalazlo sie bowiem okolo 34 minuty nie przekombinowanego death/black metalu opartego na smiercionosnych blastach, piekielnych riffach, dolujacym basie, glebokich growlach i swietnym klimacie. Tak wlasnie prezentuja sie kawalki ?The Massacre Ov The Innocents?, ?The Venomous Queen? i ?Spirited Land Ov Thorns?, które swoja bezposrednioscia przypominaja mi dokonania rodzimego Azarath. Pojawiaja sie równiez bardziej zróznicowane utwory (?Eternal Wrath?, ?Conflagration?, ?Ground Devoured By Dusk?, ?Waiting For The Unknown?), wypelnione wieloma klasycznymi, gitarowymi patentami oraz motorycznymi, marszowymi zwolnieniami, w których do glosu dochodza miazdzace dwie stopki. Na zakonczenie tego materialu otrzymujemy kompozycje ?The Book Ov Signs?, która laczy wszystkie, wczesniej wymienione, elementy muzyki PRELUDIUM w jeden dlugasny, monumentalny walec, a jego diabelska atmosfera wzbogacona jest dodatkowo o odglosy jakiegos aborygenskiego instrumentu. Bez watpienia jest to najlepszy numer na ?Eternal Wrath?, które robi dobre wrazenie takze od strony technicznej. Nie mamy tutaj bowiem do czynienia z nowicjuszami na metalowym poletku. O nieprzecietnych mozliwosciach bebniarza mozna sie bylo przekonac na ?Nuclear Wind? i dlatego cieszy fakt, ze obaj wioslowi dorównuja mu umiejetnosciami. Najlepiej niech swiadcza o tym nienagannie wykonane, zakrecone i melodyjne solówki, które sa waznym elementem twórczosci Mielczan. Album wyprodukowano w debickim Screw Factory Studio, ale w odróznieniu do Deception, które tez tam nagrywalo, brzmienie jest zdecydowanie brudniejsze i ?przydymione?. Wplywa to na wykreowanie specyficznego nastroju, ale jednoczesnie przeszkadza w pelnym odbiorze dzwieków, które znalazly sie na ?Eternal Wrath?. Jednym slowem, wolalbym cos czytelniejszego :) Dobra, nie ma co biadolic, bo i tak chlopaki z PRELUDIUM zaskoczyli mnie kompletnie tym stuffem ! Pomimo tego, ze nie napierdalaja w jakis oryginalny czy skomplikowany sposób, to sa na tyle przekonujacy w tym co robia, ze, z czystym sumieniem, moge ich zaliczyc do kategorii ?obiecujace zespoly?, w której mamy juz takich zabijaków jak Stillborn czy Gortal. /max/


MUSIC EXTREME (argentina)

Preludium - Eternal Wrath
Ultra brutal death metal full of fast riffs and devastating drumming. Here we have the most guttural voice possible delivering bestial vocals through all the album. Here we have also August who is Deception´s drummer. It is amazing to see this drummer delivering in a solid way the hyper fast rhythms that Preludium´s music has. The guitars are extremely fast playing faster than the speed of light riffs and alos demented solos that fit really well the rest of the music. The sound is direct and effective here and if you turn your volume up you can demolish the walls of your house with this recording. Pure brutality directly from Poland to your stereo !!


BORN TO DIE

PRELUDIUM "Eternal Wrath" Redrum Rec Przyznam szczerze, iz spodziewalem sie po tym zespole, kontynuacji poprzedniego materialu, i w istocie, bardziej black death metalowego grania, niz typowej, brutalnej jatki na "smierc" metalowa nute. W istocie, zmienil sie ten zespól niemal diametralnie. Króciutkie intro, a zaraz po nim, rzeznia. Koszace gitary, dominujace szybkie tempa, potezny, niski growl, i zupelnie inne schematy, niz na demo "Infernal Force". Nie ma juz powiedzmy sobie, poprzedniego klimatu, za to jest, dzwiekowa kaznia. PRELUDIUM operuje tez inna technika. Same kompozycje, sa dosc rozbudowane, bardzo bezposrednie, ale jakby mniej najezone muzycznymi mariazami, niuansami. Jednak jak sie tak czlowiek wslucha, to kilka smaczków mozna wylapac. Troche dziwnie brzmia wiosla, mogace jeszcze nasuwac koneksje z graniem pod czarna polewke. Przez to samo brzmienie, wkrada sie tu niepotrzebnie monotonia, mimo, iz nie razaca, to jednak. Sa przeciez ozdobniki w postaci solówek, które z czasem, delikatnie zlewaja sie z caloscia. No chyba, ze tak mialo byc, to ja przepraszam he he. 8 tracków z tej plytki, mimo pewnych niedociagniec, niesie ze soba muze dosc zlozona, urozmaicona i troche polamana - wystarczy zwrócic uwage na to, co wyczynia czlowiek za zestawem perkusyjnym. Pelno tu gitarowych pochodów, pewnego patosu, lecz bez przesadyzmu. No i miazdzace zwolnienie w utworze piatym - tytulu nie podam, bo nie dostalem rozpiski hie hie - zawsze mialem ogromna slabosc do takiego grania. Niby zadne harce na gitarce, a jednak leb sie kolysze. Jest autentycznie ciezko, brutalnie, no i samo zgranie wszystkiego do kupy, nie pozostawia wiele do zyczenia. Ja w ten zespól wierze, i nie powiem, zeby ten material mi sie nie podobal. Moze dlatego, ze nastapily wlasnie, te wspomniane na poczatku zmiany? Brutalny death metal - poukladany, ale robiacy swoje!
Skowron


MASTERFUL MAGAZINE

Preludium (pol) "Eternal wrath" 1lp'2004 Mielec dalej na tapecie! Przypuszczam, ze mieszkancy tego miasta boja sie schodzic po ogórki do piwnicy bo istnieje spora szansa napatoczenia sie na jakas kolejna horde dziko ryczacych nieprzyjemniaczków. Tym razem chodzi o Preludium, w którego skladzie, od jakiegos czasu, pojawia sie bardzo zdolny palker slusznie chwalonego przez wszystkich Deception. Muzyka, która zasuwa w tej chwili z moich glosników to nic innego jak ponury, brutalny death metal napietnowany dosyc mocno starym amerykanskim stylem z doskonale komponujacym sie, glebokim growlem frontmana. Chlopaki idealnie waza tempa, nie zapedzaja sie w kozi róg przydlugich napierdalanek, praca gitar dosyc mocno kojarzy mi sie z Immolation, czasami z Nile, albo nasza krajowa legenda Ahret Dev. Odrobina dopracowania nalezalaby sie moze solówkom, które wydaja sie zbyt podobne do siebie, ale byc moze samo ich umiejscowienie czesto wymusilo taki a nie inny ich charakter. Ogólnie rzecz ujmujac mamy tu bardzo zwarty kawalek, wysmakowanego w formie brutalnego death metalu w zróznicowanych tempach, który, przyznam sie, idealnie laduje w sferze moich zainteresowan i który na pewno bez problemu znajdzie swoich odbiorców. Nie wiem tylko dlaczego w biografii, przy stylu muzycznym widnieje notka black/death metal - ja w "Eternal wrath" widze tyle black metalu co rozumu u Mlodziezy Wszechpolskiej. Panowie - napierdalacie piekny death i nie mamcie mlodziezy takimi okresleniami bo Was black metalowa mafia gówniarzy wpisze na swoja liste zdrajców gatunku ;)
ocena: Olo...8


METALRULEZ

Brutalny Death Metal na wysokim i porzadnym poziomie. Ciekawe riffy, które w niektórych momentach sa okraszone szybkimi solówkami (np. koncówka "Eternal Wrath"). Ciezki, gleboki growl wokalisty (Lukasza) napewno nie zawodzi. Wielkim atutem tej plyty sa rozbudowane przejscia perkusyjne, które pieknie zgrywaja sie z lamanymi riffami. I wlasnie perkusja...za nia zasiada niejaki August, czyli Dominik, znany takze z Deception. Jego kunszt jest godny podziwu. Chlopak dziala jak maszyna - szybko, technicznie, perfekcyjnie. Jednak praca perkusji nie jest tu tak uwypuklona jak we wspomnianym wczesniej zespole.
Krazek nie jest monotonny, nudny, jednostajny. Caly czas czlowiek odnajduje inne smaczki tej produkcji. Brzmienie moze nie powala ale napewno nie przeszkadza. Troche jakby stlumiona praca perkusji na poczatku troche irytuje sluchacza, ale to mija z drugim przesluchaniem i zaczynamy doceniac bardziej uwydatnione gitary.
Napewno po tym wydawnictwie nie tylko Mielec uslyszy o Preludium.
Ancient +7/10

METALRULEZ
Preludium - Eternal Wrath


Kolejny raz dostajemy po glowie death metalowym mlotem wyprodukowanym w miescie stali - Mielcu. Tym razem dzieje sie to za sprawa nie juz tak mlodego Preludium. Od pierwszych sekund trwania tego krazka atakowani jestesmy skomasowana porcja polamanych riffów i szalenczych blastów. Brutalny death metal wylewajacy sie smolista masa z glosników skutecznie kaleczy nasze receptory sluchowe. Na szczescie nie jest to jednak od poczatku do konca bezsensowne napierdalanie, które na dluzsza mete mogloby byc nuzace. Mielczanie umiejetnie wplataja w ultraszybkie partie potezne zwolnienia lub ciekawe solówki. Pomimo swej brutalnosci material ten czestuje nas równiez dosc pokazna dawka melodyjnosci, co czyni ten album jeszcze bardziej interesujacym. Jezeli chodzi o prace fizycznego, to jest jak najbardziej bez zarzutu. Oczywiscie blast jest tutaj motywem wiodacym, ale bynajmniej nie jedynym. Liczne przejscia i dziwne, polamane rytmy z pewnoscia nie pozwola nam sie nudzic. Kazdy, który zna kunszt Dominika, chocby z Deception, wie o co chodzi? Kolejny element - wokal. Tutaj nie ma co sie zbytnio rozpisywac, bo nie jest on jakos szczególnie urozmaicony. Tak wlasciwie to wcale nie jest on urozmaicony. Po prostu bez przerwy niski, potezny growl. Ja w sumie osobiscie bardziej wole urozmaicone linie wokalne, ale umówmy sie, ze sa plyty, do których jednostajny wrzask po prostu pasuje? i tutaj tak wlasnie jest.
Trzeba przyznac, iz pomimo dosc wyraznych wplywów brutalnego grzanska zza oceanu to jednak slychac juz zalazki wlasnego, specyficznego stylu a to bardzo dobrze! Ja zawsze twierdzilem, ze dobrego, solidnego i brutalnego death metalu nigdy za wiele. Oby tak dalej!
Prezes +7/10

PSYCHO ZINE

PRELUDIUM - Eternal Wrath
Jeszcze w latach PRL-u miasto Mielec bylo znane przede wszystkim z pewnego zakladu produkcyjnego (sic!!) i z silnej druzyny pilkarskiej, dowodzonej przez zywa legende polskiego futbolu - Grzegorza Lato. Teraz za czasów demokracji i kapitalizmu Mielec staje sie powoli polska Mekka death metalu. Na potwierdzenie tej tezy dodam ze mocno na naszym rynku rozrabiaja takie mieleckie zespoly jak DECEPTION czy STILLBORN, udowadniajac ze naleza do scislej czolówki polskiej smierci. Doslownie o krok za nimi znajduje sie PRELUDIUM, które niedawno wypuscilo na rynek plytke Eternal Wrath, wydana przez mala wytwórnie Fallen Angel 666.
Nie wiem jak to jest w Mielcu, nigdy tam nie bylem, ale miasto jest od dzisiaj dla mnie podejrzane. Zeby stworzyc tak mocna scene w takim miescie jak Mielec, musiala byc interwencja jakis nadludzkich sil przyrodzonych, moze UFO a moze nawet sam lucyfer nawiedzil to miasto, dajac natchnienie dla mlodych ludzi z Mielca. Niewazne co to bylo, najwazniejszy jest efekt, którego nikt nie powinien sie wstydzic.
Wracajac do plyty ?Etrenal Wrath? moge napisac tylko, ze jest to death metal naprawde wysokich lotów, inspirowany najlepszymi zespolami tego gatunku: Morbid Angel, Vader czy Nile. Kazdy z osmiu utworów zawartych na plycie mocno traci jadem i agresja, wszystkie kompozycje sa sprawnie nagrane i zaaranzowane tak, ze muzyke zawarta na tym CD przyswajamy do organizmu juz po pierwszym przesluchaniu. Duzym plusem tego materialu sa gitary, a zwlaszcza ?postslayerowskie? solówki, których jak na moje ucho mogloby byc wiecej. Ale nie wszystko mozna miec naraz.
Brzmienie calosci jest dobre, ale mogloby byc lepsze.... wtedy pewnie ten material jeszcze bardziej nabralby brutalnosci. Zwlaszcza sekcja rytmiczna jest jakos tak schowana z boku.... a szkoda, bo perkusista zdaje sie byc sprawny blastowo:) (czyzby ten sam koles co w DECEPTION?:)).
Plyta ta kosztuje tylko 25 PLN, i zapewniam, ze bedzie wam sluzyla przez dlugie lata jesli ja kupicie. Na pewno nie zawiedzie uszu kazdego milosnika smiertelnego lojenia. Ja polecam z czystym sumieniem.

MEGA-SIN

Od niemal pierwszych dzwieków (nie liczac kilkusekundowej wstawki na poczatku) slychac, ze tytulowy wieczny gniew zostal w pelni uwieczniony na tej plycie. Pierwsze, co rzucilo mi sie w uszy, to tlusty sound, taki jak lubie: mocny i potezny. Ciezkosci tej muzie nie moge odmówic, pieknie gniecie jajka. Wiecie, co tu duzo pisac o muzie, która wlasciwie mimo tego, ze trzyma sie pewnych kanonów, bardzo ladnie dudni mi w uszach. Death metal w wykonaniu tych mlodych ludzi to mniuuuud na moje, lase na dewastujace dzwieki uszy. Az sie we flakach cos przewraca, gdy slucha ssie PRELUDIUM. Razy moze nie szybkie, ale cholernie celne i kruszace zebiska. Lubie zespoly, które maja do zaoferowania cos wiecej niz tylko nawalnice blastów, a tutaj jest czego posluchac. Fajne riffy, fajne kawalki, od których wali mrokiem. Atmosfera jaka kreuje zespól, wydaje sie byc bardzo istotnym elementem ich twórczosci. Bez tej atmosfery to nie byloby to. Czegos by tu brakowalo, a tak wszystko jest na swoim miejscu. Tak sie zastanawiam czemu Eternal Wrath nie ukazal sie bezposrednio pod Redrum666, tylko w jej oddziale Fallen Angel. Przeciez te chlopaki jak ulal pasuja do profilu wydawniczego Czerwonego rumu. Staram sie meznie przyjac to wszystkie ciecia na klate, staram sie nie plakac, zeby nie wyjsc na mazgaja. Bo podobno nie ma gorszego widoku, niz wyjacy metalowiec...no wiecie, ze metalowcy to niby takie macho - twardziele. Generalnie, album jak najbardziej udany, nie powiem, ze rewelka - bo bym sklamal, ale zarzucic mu niczego nie mozna. Kolejny mocny zespól w Redrum, którego wytwórnia nie powinna sie wstydzic.
7-Tymothy


VAMPIRE MAGAZINE ( The Netherlands)

The first thing that immediately struck me when I hit the start button to listen to Preludium?s Eternal Wrath for the first time was: ?Wow, yet another tight-as-fuck Polish band.? Then I thought ?what a strange band name for an extreme, fast, and brutal death metal band.? However, after having considered the name of the band a little longer, it then occurred to me that if this is only a prelude to what is still to come from these guys, then, I am convinced, the next album will be a fucking masterpiece. ?Eternal Wrath,? the band?s first full-length album, has also turned out to be quite an interesting album. Like I said, they are from Poland, and they describe their music as black/death metal in the enclosed biography. Personally, I would leave the ?black? part out because what you get is, purely and solely, death metal of a high standard. Although this album may not be incredibly original, it should definitely result in a fast growing reputation within the underground scene, simply because this is a strong album with 8 brutal and devastating tracks in the vein of, well, let?s name a few: Vomitory, Cannibal Corpse, Vader, Severe Torture? Of all these bands one will probably hear some particular characteristics but that does not strike me as annoying at all. It is not simply a matter of a cheap rip-off because the songs are way too good to put it like that. There is enough variation (not monotonous battering like many other bands in the genre), well-written and inventive arrangements, a decent production, an occasional guitar solo, and, in overall it basically is a great brutal assault that keeps one?s attention throughout the album?s total running time. In fact, it has stayed in my cd-player for a very long time indeed, (something which happens not too often) and I still listen to it nearly every day. Discussing every song separately is not needed; if you like no-nonsense, straight forward, pounding death metal (killer drummer included) then check this out - you will not be disappointed.


ETERNAL DEATH ZINE #2

Do tej pory Mielec kojarzyl mi sie tylko ze STILLBORN i DECEPTION. Kurde jaki ten czlowiek byl niedoinformowany, ze w tym miescie dziala i to dosc preznie, skoro juz zalatwili sobie kontrakt, jeszcze jeden warty szerszego zapoznania sie z ich muzyka zespól. Przed Eternal Wrath PRELUDIUM, bo o nich tu mowa, nagrali demo Infernal Force, którego niestety nie dane mi bylo slyszec, dlatego nie pokusze sie o porównanie go z najnowszym krazkiem. A ostatnie dzielo mielczan to debiutancki, pelno-czasowy album wydany przez mala, ale ostatnimi czasy preznie dzialajaca wytwornie REDRUM666. Na ten material sklada sie 8 brutalnych death metalowych aktów. Od pierwszego, do ostatniego utworu na tym krazku jestesmy dewastowani gestym, bardzo szybkim i dosc ciezkim, by nie powiedziec zbasowanym metalem smierci i to z tej najwyzszej polki. Spokojnie jako inspiracje muzyków PRELUDIUM moge w tym momencie wymienic IMMOLATION, którego bardzo trudno nie uslyszec na tym albumie (moze przez te gestwinie riffow) i MORBID ANGEL. Dlatego uwazam, ze zaden fan brutalnej jadki nie powinien byc zawiedziony z obcowania z tym materialem. Lukasz do przekazywania tekstów uzywa mojej ulubionej formy do tego przeznaczonej, czyli glebokiego growlingu. Za obsluge garów odpowiedzialny jest August z DECEPTION, wiec teraz juz chyba wiecie dlaczego na Eternal Wrath w zdecydowanej wiekszosci panuja ultra szybkie tempa. Do tego wszystkiego calosci dopelniaja odpowiednio ciezkie gitary i bas, których gra urozmaicana jest bardzo szybkimi, melodyjnymi solówkami. ?Etarnal Wrath? to bardzo równy album, bez tych lepszych i gorszych momentów. Jak juz wspomnialem na poczatku, kazdy maniak ciezarów i miesa powinien byc zadowolony.


NECROMANCE MAGAZINE (Spain)

CRITICA
Llegados desde las fructiferas tierras polacas, PRELUDIUM estan dispuestos a destrozarnos con su potente y destructivo Black / Death llegado directamente desde el mismisimo infierno. Ya desde el primer corte la banda no se anda por las ramas y entra de forma directa con un Death Metal contudente, rítmico y pesado, algo asi cxomo una mezcla del sonido de sus compatriotas BEHEMOTH con algo de la pesadez de los ingleses BOLT THROWER, a esto le siguen cortes donde aparecen ciertas melodías propias del sonido de los DISSECTION pero siempre bajo un sonido más cercano al Death que al Black; Otro corte que llama muchisimo la atención es "Ground Devoured by dusk" con un sonido muy cercano al que nos han ofrecido los BEHEMOTH en su "Demigod", con un ritmo pesado, lento y demoledor y ese toque oscuro en la melodía y donde la sección rítmica es atronadora o el corte "Waiting for the Unknown" con un toque a los NILE. Os recomiendo que no dejéis pasar este trabajo si os gusta el Death Metal polaco.
ANUBIS ZINE (Turkey)


MROCZNA STREFA

PRELUDIUM - "Eternal Wrath"
CD 2004 / Fallen Angel 666
Nie moge sie nadziwic jakosci tego, co wychodzi od Tomka i jego labelów. Byl genialny ECLYPSE, byl mocarny DECEPTION - wszystko to zrealizowane i wydane na wysokim poziomie. Przyszla pora na mielecki PRELUDIUM, którego album zatytulowany "Eternal Wrath" moze i nie brzmi tak soczyscie, jak chociazby ostatni ECLYPSE, ale i tak co mieli do przekazania, przekazuja z odpowiednia sila! Nie mozna odmówic plycie solidnosci, polotu, gorzej natomiast jest z oryginalnoscia. Kazdy kto walkowal VADER oraz BEHEMOTH juz po pierwszych taktach "wiecznego gniewu" bedzie w stanie wychwycic charakterystyczne dla obu tych kapel zagrywki. Zdecydowanie przewazaja jednak wplywy Pomorzan, slychac to w konstrukcji kawalków (glównie riffowanie), wokal tez jakby nieco stylizowany na Nergala, a widac chociazby po tytulach, gdzie niektóre literki "w" zastapione sa "v";) 34 minuty z tak intensywnym death metalem powinny rozlozyc kazdego na lopatki, jednak granice ekstremy nie zostaly znacznie przekroczone. Jest szybko, wsciekle, ale nadal jeszcze zachowawczo i jakies tam sporadyczne odchyly w strone troszke melodyjnych fraz równiez sie pojawiaja. Nie jest to w zadnym wypadku wada, a tylko bardzo dobry sposób na rozróznienie poszczególnych kawalków, które dzieki temu zachowuja odrebna tozsamosc. Z VADER kojarzy sie jedynie wypelniony mieszanymi tempami, podkreslony dobrymi solos "Conflagration", moze jeszcze wybrane momenty "The Massacre Ov The Innocents". Poza tym reszta bardziej sklania sie ku BEHEMOTH - gitarowe galopady, wstepy przepisowo rozpoczynajace sie kanonada perkusyjna etc. Calosc utrzymana jest na równym, ale jednak nie wyrózniajacym sie poziomie. Dla koneserów takiego grania bedzie to dobry, sycacy kasek, jednak dla szukajacych nowych wrazen kolejny powód do narzekan...


MAGAZINE OLD TEMPLE (POL)

Preludium jest reklamowane jako obiekt pożądania przez fanów starego Vadera i Behemoth. Nie neguję tego, nie wtrącam się, ale ja ni chuja nie słyszę ech(ów) tych kapel. Fakt faktem - chłopaki jadą przyjemną, ciężko (lecz czasami nieselektywnie) brzmiącą, black/death metalową jatę. Na upartego ten black można by spokojnie wyjebać, gdyż prócz kilku riffów, jakichś nielicznych patentów nic z czarnej polewy tutaj nie ma. "Eternal Wrath" stawiają przede wszystkim na moc przekazu, siłę i pałer. Prawie nieustanne blasty, wściekłe piłowanie i grobowy wokal - oto główne cechy Preludium. Rzecz oczywista, że znajdziemy tutaj też nietypowe, jak np. nieoczekiwane "pauzy" w tytułowcu... Mało tego jest, ale wystarczająco dużo, żeby całość nie powodowała sklejenia miodem uszu. Podobać może się kawałek kończący - "The Book ov Signs" - ponad sześciominutowy, potężny monument. Jednocześnie mam jednak wrażenie, iż materiał ten ze wszechmiar bardzo solidny i spójny, nie znajdzie wielu zwolenników wśród krajowych maniax... Po prostu teraz ludziska oczekują prawdziwego pierdolnięcia, czegoś, co rzuci ich na kolana. A "Eternal Wrath" Prelludium chyba nie ma takich predyspozycji...
3,5/6
Sauat