Preludium Abomination Chaos Vault

Nie mam pojęcia co ludzie w tym Mielcu piją/jedzą/palą/wciągają, ale zapewne jest to co? konkretnego, bo pierdolnięcie kapel z tego jednego miasta starczyłaby do obdzielenia całej sceny z takiej dajmy na to Słowacji
Kolejnym przykładem na taki stan rzeczy i moją prawdomówno?ć jest nowy minialbum wywodzącego się wła?nie z tej mie?ciny Preludium. Już poprzedni krążek zespołu oceniłem wysoko, teraz mamy do czynienia z kontynuacją dobrej passy. ?Abomination? to tylko cztery utwory, ale aż kipią w?ciekło?cią zmiatającą przeciętnego obrońcę krzyża w 2,66 sekundy. Brutalny, ciężki death metal w wykonaniu Preludium osadzony jest w porządnym amerykańskim kanonie gatunku z do?ć wyra?nym piętnem Morbid Angel (początek ?Piercing Pain? nie pozostawia wątpliwo?ci), Vital Remains czy Deicide oraz odrobiną black metalowego jadu (choć to już ?ladowe ilo?ci). Cało?ć brzmi potężnie, selektywnie a przy tym bardzo naturalnie. Może brakuje smaczków znanych z ?Reaping Mankind Disorder?, ale i tak jest naprawdę dobrze. Jako bonus dorzucono demo ?Infernal Force?, które ?wietnie obrazuje drogę jaką przeszło Preludium od przeciętnej, acz z potencjałem, kapeli black/death?owej do pierwszoligowego death metalowego napierdalatora
?Abomination? jest ponoć tylko przedsmakiem tego, co Preludium zgotują nam na nadchodzącym, pełnowymiarowym krążku. Je?li tak, to już czuję, że będzie bolało?


Ocena: 9/10

The nocturnal battle of chariots

reludium do?ć niespodziewanie trafiło pod mą strzechę. O tym, że nagrywają mini-album nie miałem bladego pojęcia, więc bardziej ucieszyła mnie najnowsza produkcja o wdzięcznym tytule "Abomination". Co tu dużo gadać - Preludium wraca do korzeni i to nie tylko za sprawą dołączonych w ramach bonusu kawałków z pierwszego dema. Również te cztery nowe kompozycje ?wiadczą o tym, że mieleckie komando najlepiej czuje się w oparach chaotycznego i brutalnego death metalu. To przynajmniej mówi nam rozpoczynający tą masakrę "Rebirth Abomination". Od razu wiadomo, że nie będzie to granie lekkie, łatwe i przyjemne. Wręcz przeciwnie, tortura nabrała zupełnie nowego, kosmicznego wymiaru, ocaleją najwytrwalsi, najbardziej odporni na jad. Nowe wałki są niczym szybkie cięcia wykonywane z chirurgiczną precyzją lekarza, który w zawodzie pracuje już dekadę. Ulga przychodzi dopiero za sprawą "Narcotic Possession" - utworu tylko z pozoru nie?piesznego, walcowatego, który gdy tylko zdoła u?pić naszą czujno?ć zaatakuje ze zdwojoną siłą. Niebywały ciężar w końcówce i towarzyszące mu hipnotyczne partie tworzą piekielnie gęsty klimat. Jednym z najbardziej zajebi?cie nagło?nionych instrumentów jest tutaj gitara basowa, a w zasadzie basior, basisko. Miele aż miło! Podobny efekt uzyskał na staniej płycie zespół Sainc. Zespół jest naprawdę w wysokiej formie, nieważne w jakich tempach grają, w każdych czują się ?wietnie, nawet w tak eksperymentalnym i nietypowym dla Mielczan utworze "Piercing Pain". Dodatkowe demo to fajna sprawa dla kogo?, kto z zespołem spotkał się dopiero przy okazji "Eternal Wrath". Różnice pomiędzy nowym i starym Preludium nietrudno wychwycić, ale to w sumie mało istotne. To co zastanawia to fakt, jak zespół z takim materiałem mógł przej?ć w roku 2001 niezauważony. Niezwykle intensywny, wybornie techniczny, połamany i dziki w stylu Angelcorpse, Zyklon - taki wła?nie jest ten stuff. Ciekawe jestem jak rozwinęli my?l z EPki na pełnym albumie, który ponoć już od pa?dziernika krąży w obiegu. No cóż, pora chyba zacząć nadrabiać zaległo?ci!
8/10

7 Gates of hell

PRELUDIUM ?Abomination? MCD?10 [Redrum666] Kwartet z Mielca jest chyba jednym z mocniejszych filarów wydawniczych wytwórni konserw z Puszczy Mariańskiej, i co by kto nie powiedział o Redrum, dobrze, że Tomasz działa i wypuszcza do ludzi kupę ciekawego mięsnego stuffu. Bo jak nie on, to kto? Piszczałyby te wszystkie podwórkowe kapelki bez Redrum666, oj piszczały. Przechodząc do nowego minialbumu Preludium, te cztery wałki to może nie mecyje, ale kwadrans ze smolistym death metalem w ich wykonaniu to jak zmrożona Siwucha w upalny dzień. Materiał różni się nieco od tego, co mielczanie serwowali w poprzednich nagraniach, tak samo, jak różni się od zawarto?ci nadciagającej wielkimi krokami trzeciej płyty ?Impending Hostility?. Tym bardziej przekąska godna jest uwagi. Więcej groovu, więcej przestrzeni, mniej chaotycznego łojenia, a i brzmieniowy eksperyment oceniam in plus. Chłopaki nie próbują kryć, że dokonania Incantation, Cannibal Corpse, starego Nile czy Autopsy nie są im obce, ale potrafią też doskonale poruszać się w obranej konwencji. W końcu frycowe zapłacili już kupę lat temu. Nowe numery są więc niespieszne, walcowate i ciężkie jak 26-tonowy odważnik. To lubię. Solowe popisy Janka Skowrona również nic a nic nie trącą myszką, więc czego chcieć więcej. 08:54:05 Jak się również okazuje, lukę po niezastąpionym - jakby się zdawało - Augu?cie z powodzeniem wypełnić można, bo jego następca - w osobie Piotra Ungeheuer ? radzi sobie znakomicie. Co jeszcze? Ano, jako bonus dołożyły chłopaki nagrane w Hertzu demo ?Infernal Force? z 2002 r., i choć materiał ten znacznie różni się od aktualnego oblicza Preludium, powodów do wstydu z pewno?cią im nie przynosi. Przynajmniej można znale?ć nań owe black metalowe wpływy, które na każdym kroku członkowie zespołu pragną eksponować. ?Infernal Force? nie ukazał się dotąd oficjalnie, więc ciekawostka tym wieksza. Poza tym ? jak rozumiem ? wydanie tego materiału na srebrnym krążku jest swego rodzaju hołdem i podziękowaniem dla tragicznie zmarłego kilka lat temu pałkera Preludium ? Piotra Skowrona. Musi się chłopak cieszyć, gdziekolwiek teraz krąży. Polecam ?Abomination? bez mrugnięcia okiem, zwłaszcza, że również Redrum wreszcie się spięło i sama jako?ć wydania nie budzi żadnych obiekcji, a różnie z tym przecież bywało. (555/666 ? Mythrone)

Blackastrial magazine

Pamiętam jak całkiem niedawno zachwycałem się na łamach Blackastrial
płytą 'Raping...', a tu proszę, nie minęło wiele czasu i
Preludium częstuje nas kolejnym kopiącym tyłki wydawnictwem. EPka
'Abomination', bo o niej mowa, podzielona jest na 2 krótkie
czę?ci. Pierwsza z nich to 4 premierowe utwory, będące niejako
przedsmakiem nadchodzącej płyty zespołu 'Impending...'.
Kawałki porażają mięsistym, profesjonalnym brzmieniem. Preludium
udowadnia wszem i wobec, ze ostatniego słowa jeszcze nie powiedzieli, i to
ze fakt, ze od dobrych kilku lat z wydawnictwa na wydawnictwo rozwoj
zespolu jest niezaprzeczalny! Tymczasem druga czę?ć omawianej EPki to
demo 'Infernal...' z 2002 roku, czyli z czasów, kiedy zespół
fascynował się mocno blackmetalową sceną. O?mioletnia przepa?ć, jaka
dzieli oba materiały, dobitnie ukazuje nam drogę ewolucji tego
arcyciekawego zespołu z Mielca. W oczekiwaniu na nowy album gorąco
polecam więc zapoznanie się z 'Abomination'.
5/6 Krzysztof Dobrowolski


Psychozine (POL)

Mielecki Preludium uderza ponownie (i jak na razie po raz ostatni) w barwach stołecznego Redrum666. Tym razem mamy do czynienia z MCD czyli materiałem nieco krótszym, co nie znaczy, że gorszym. Po pierwszym kawałku sądziłem, że chłopaki zmienili podej?cie do grania i będzie kurewsko szybko gdyż otwierający płytkę ?Rebirth Abomination? to kawałek death metalu utrzymany w szalonym, my?lę amerykańskim tempie. Jednak dosyć prędko, bo już w kolejnym ?Narcotic Possession? zespół wrócił do swojego stylu prezentowanego na poprzednim wydawnictwie, czyli death metalu w ?rednich i wolniejszych tempach. Następny ?S.H.C.? znowu powraca do szybkiego, morderczego tempa. Zamykający czę?ć MCD ?Piercing Pain? to znowu walec, nieco morbidowski, który wgniata słuchacza w fotel. Wynika z tego, że MCD składa się na przemian to z szybkich to z wolniejszych numerów. Chwilami wokal mocno, szczególnie w ?Piercing ...? kojarzy mi się z barwą oraz manierą jaką ma Skaya z Quo Vadis, ale to nie zarzut tylko stwierdzenie. Preludium dopracowało się już swojego charakterystycznego stylu. Zwłaszcza w tych wolniejszych partiach gdzie ich gitary mielą w charakterystyczny i rozpoznawalny sposób. Do tego muzyka podana jest w przybrudzonym brzmieniu, które nadaje dusznego, piwnicznego smaku i zapachu delikatnej stęchlizny.
Żeby nie było oszukaństwa na cenie to do materiału z MCD dołączone jest demo ?Infernal Force? z 2002, które jest zgoła odmienne od nowszego materiału. Jest jakby to napisać bardziej zorientowane na black metal. Motywy przewodnie poszczególnych kawałków oparte są na nieco bzyczącej gitarze prowadzącej. Do tego wokal ze znanego dotychczas growlu zmienił się w skrzek. Oba materiały prezentujące odmienne style stanowią ciekawą pozycję w dyskografii grupy. Pokazują również drogę, jaką przebyło Preludium przez te kilka lat.

MORBIDIOUS PATHOLOGY (POL)

Kolejna pozycja z katalogu rodzimej Redrum666 w postaci EP?ki mieleckiego Preludium (nawiasem mówiąc chyba nigdy nie będę w stanie zrozumieć, dlaczego zespół tego pokroju przyjął akurat taki ?szyld?) utwierdza mnie w przekonaniu, że wytwórnia Tomasza z roku na rok działa coraz prężniej, co mnie osobi?cie niezwykle cieszy, gdyż i kolejne wydawnictwa sygnowane logo firmy z siedzibą w Puszczy Mariańskiej zdają się być materiałami mogącymi wywołać niemałe zamieszanie jak również zaspokoić apetyty sporej rzeszy maniaków ? również i mój, czego dowodem są recenzje kilku innych tytułów ?wypuszczonych? przez imć Tomasza w ostatnim czasie. Czy do tej grupy można zaliczyć również skromną (ostatecznie to zaledwie cztery utwory, bo mimo wszystko trudno stawiać w jednym szeregu te numery z kawałkami pochodzącymi z demo ?Infernal Force? dołożonymi jako bonus i w gruncie rzeczy można potraktować to w kategoriach ciekawostki dokumentującej progres zespołu, bo ten jest rzeczywi?cie spory) propozycję przygotowaną przez mielecką ekipę? Oczywi?cie! Dzieje się tak głównie ze względu na to, że dzisiejsze oblicze Preludium posiada wła?ciwie wszystkie niezbędne przymioty decydujące o tym, iż ?Abomination? uznać można za wydawnictwo bezsprzecznie udane ? jakież, zatem są to zalety? Przede wszystkim dojrzało?ć ? nader wyra?nie słychać, że zespół okrzepł i dotarł się, co bez wątpienia wpłynęło pozytywnie na jako?ć samych kompozycji urastających w tej chwili do rangi solidnie zaaranżowanych ?mierć Metalowych numerów mogących ?kilka? łbów utrącić, a i ko?ci niemało pogruchotać. Niemałe znaczenie ma również w tym przypadku fakt, iż muzykanci rodem z Mielca pewnikiem na pamięć i na wyrywki znają twórczo?ć chociażby Immolation, Nile, Vital Remains czy też Incantation i wpływów tejże edukacji bez trudu można dosłuchać się w twórczo?ci rodzimego kwartetu ? pozwolę sobie od razu zaznaczyć, że nie należy tego traktować w kategoriach zarzutu, gdyż rozsądne posiłkowanie się dobrymi wzorcami jeszcze nikomu nie zaszkodziło i tak też jest wła?nie w przypadku Preludium. Kolejną istotną rzeczą, o której trzeba wspomnieć jest to, że obecnie autorzy ?Abomination? w zdecydowanie większym stopniu ciążą ku tym Death Metalowym fundamentom swojej twórczo?ci nieznacznie ją tylko podkre?lając wpływami Black Metalu onegdaj mającego większy udział w muzyce Preludium. To wszystko sprawia, że cztery numery wchodzące w skład wspomnianej EP?ki są przemy?lane, spójne i... cholernie ciężkie! Mnie osobi?cie cieszy także i to, że mieleccy rze?nicy nie zabrnęli w ?lepym zaułku, jakim dla wielu kapel stało się skoncentrowanie swoich wysiłków na tym, aby grać możliwie szybko. Członkowie mieleckiego kwartetu stają, bowiem w opozycji do wytycznych nakazujących łoić ?blasty? od początku do końca, co owocuje zajebistymi ?walcami? w postaci ?Narcotic Possession? czy też ?Piercing Pain? ? numery te, choć oparte na wolnym, miarowym pochodzie po prostu MIAŻDŻĄ! Niesamowite wrażenie wywiera szczególnie drugi ze wspomnianych utworów ze względu na solówkę, która nadaje twórczo?ci Preludium niesamowitej atmosfery ? rewelacyjny utwór! Niech Wam jednak nie przyjdzie do głowy, że panowie odpu?cili sobie łojenie na szybkich obrotach, gdyż i takowego na ?Abomination? nie zabrakło, czego najlepszym dowodem jest otwierający owo wydawnictwo ?Rebirth Abomination? ? prawdziwa Death Metalowa petarda pokazująca, że chłopaki potrafią naprawdę solidnie przypierdolić! Pozwolę sobie dodać w tym miejscu, że panowie wpu?cili nieco powietrza do swojej muzyki, dzięki czemu zyskała ona na przestrzeni zachowując jednocze?nie ogromny impet oraz potężną siłę uderzeniową. Słychać, że mielczanie czują się pewnie w ramach, które przyszło im eksplorować, więc nie powinno nikogo dziwić, iż żadnych potknięć na ?Abomination? nie odnotowano a chłopaki w najlepsze miażdżą nas swoją Death Metalową ofensywą, w której oprócz znakomitego przygotowania oraz dobrych pomysłów niepo?lednią rolę odgrywa także... brzmienie. Przyznaję, że udało się tym skurczybykom osiągnąć naprawdę imponujące rezultaty w tej kwestii, dzięki czemu w ostatecznym rozrachunku ?Abomination? otrzymuje kilka dodatkowych punktów, gdyż uzyskane efekty czynią z Preludium prawdziwego ?mierć Metalowego buldożera doszczętnie rujnującego wszelkie możliwe przeszkody stojące na jego drodze.


Metalrulez (Pol)

?Cudze chwalicie, swego nie znacie? ? to jedno z moich ulubionych powiedzonek. Przypadek Preludium jest tutaj doskonałym przykładem. Ludzie często szukają ciekawych zespołów gdzie? w dalekich krajach (czasami mam wrażenie, że dla niektórych bardziej liczy się egzotyczno?ć danego zespołu, a nie jego jako?ć), podczas gdy pod nosem mają rewelacyjne kapele, o których nigdy wcze?niej nie słyszeli. Dobra, do?ć już może tych dywagacji, bo w końcu Preludium już dawno anonimowym zespołem na naszej scenie nie jest. Ich nowy materiał ?Abomination? to wydana przez Redrum666 EPka, na którą składają się dwie czę?ci. Pierwsza czę?ć to cztery całkiem nowe utwory, natomiast druga to demo ?Infernal Force? z 2002 roku. Nowe kawałki absolutnie żadnego zaskoczenia nie przynoszą. Chłopaki z Mielca przyzwyczaili nas już do klasowego death metalu na najwyższym poziomie i taki też jest ten materiał. Cztery znakomite ochłapy death metalowego mięcha podane po amerykańsku. Szybkie tempa, sporo blastów, nisko nastrojone gitary plus bulgoczący bas i diabelskie wokale. Do tego oczywi?cie szczypta tak charakterystycznych już dla tego zespołu aranżacyjnych smaczków, które skutecznie podciągają klimat. Słuchając tych kilku utworów już teraz ?linka mi cieknie na ich nowy album?
Druga czę?ć EPki, to jak już wcze?niej wspomniałem demo z 2002 roku. Zestawienie na jednej płycie tych dwóch materiałów pokazuje dobitnie, jak ogromną pracę wykonało przez te kilka lat Preludium. Ten starszy materiał, poza oczywistymi różnicami brzmieniowymi, jest znacznie bardziej chaotyczny i po prostu trochę odmienny muzycznie (znacznie więcej black metalowych naleciało?ci). Już wtedy jednak słychać było spory potencjał i tą niesamowitą dziko?ć, która charakteryzuje ten zespół po dzi? dzień.
8/10


Mroczna Strefa (Pol)

Jest styczeń roku pańskiego 2011. A więc, równo w rok po premierze, dociera do mnie "nowy" materiał mieleckiego PRELUDIUM. Ten fakt jest tym bardziej drażliwy, gdyż w eterze hula już kolejny długograj tej formacji "Impending Hostility", którego nota bene, też żem nie słyszał. Cóż, bywa. Lecz zawarto?ć "Abomination" może mnie zmusić do nadrobienia zaległo?ci. Raptem cztery utwory, raptem tak niewiele, ale za to jakie wrażenie!!! Pamiętam, jak przy okazji bodaj drugiego albumu, męczyłem się ich muzyką, prawie wszystko było jednostajne, poprawne, bez duszy. Jednak z tym materiałem zauważam PRZEOGROMNY POSTĘP!!!! Nie będę opisywał zasług poszczególnych muzyków, gdyż można to sobie wyobrazić, albo przynajmniej wywnioskować z tej recenzji. Powiem krotko i zwię?le: FANTASTYCZNE KOMPOZYCJE!!! Dawno nie słyszałem tak różnorodnego, jednak wciąż spójnego death metalu. EP-ka PRELUDIUM jest zmaterializowanym dowodem, iż można w tej dziedzinie skomponować co? ?wieżego, bez dodawania fletu poprzecznego czy harmonijki ustnej. Nie trzeba przebierać się w stroje, w których prawdopodobnie popierdalał Chopin. Po prostu trzeba mieć łeb na karku....
ocena: 9/ 10


Conflagration webzine

Mielecki Preludium wprawił mnie ostatnio w podziw dwukrotnie. Najpierw klasowy gig w Rzeszowie, gdzie jako go?ć specjalny uczestniczyli w zniszczeniu w ramach Witnessing The Idimmu`s Upgrade. Drugi raz dostałem od nich po papuli przy odsłuchu materiału "Abomination". Polska scena death metalowa ma się dobrze i gdy znane marki zawodzą, znajdują się te mniej znane, które dbają o dobre imię PLDM.
Preludium to death metal z zapachem sosny w tle, cięty, piekielnie szybki i nie mniej agresywny. Chłopaki dopilnowali by brzmienie materiału nie rozdrobniło jego energii, jest tutaj pełna selektywno?ć, która wyostrza ciężar bijący po uszach. W muzyce mieleckiej bandy słychać przede wszystkim inspiracje starszą i sprawdzoną amerykańską szkołą death metalu. Jak najbardziej plugawego...
"Abomination" to wydawnictwo przekrojowe składające się de facto z dwóch materiałów. Na pierwszy ogień serwowane są 4 nowe utwory, zwiastujące armagedon zbliżający się wraz z długograjem. Na dokładkę dostajemy demo z 2002 roku, które o ile nie dorównuje w niczym dzisiejszemu Preludium, o tyle pokazuje jaką drogę i rozwój chłopaki mają za sobą. Czekam na kolejny materiał i dorzucenie kilku łopat węgla do wywołanego już pożaru.
ocena: 5/6


Psychozine

Rodzime Preludium to jede z tych zespołów,które mimo znacznego stażu,pewnego,całkiem przyzwoitego poziomu twórczego oraz rosnącego dorobku,niestety pozostaje gdze? na uboczu.Po dwóch dużych albumach zespół zdecydował się na nagranie cztero utworowej epki i aby?my nie poczuli sie zbytnio wydymani,dołączył nam w bonusie swoje drugie demo,które swego czasu zostało tu i ówdzie docenione,ale z dostępno?cią już było gozej.I fajnie,gdyż dostali?my taka przekrojówkę,dzięki której widać,kjak znacznie Preludium rozwinęło się przez kilka ostatnich lat.Nowe kompozycje to bardzo rzetelne i z głową sprokurowany black/death metal.Nie jaka? totalna nawałnica,czy monstrualny walec,ale ciekawe mielące kawałki w których prym wiodą nieżle mieszające gitary oraz motoryczna sekcja rytmiczna.Robota idzie na okrągło,tempa mamy zróżnicowane i choć amerykańską szkołą podjeżdża mocno to mielecki kwartet poza nieuniknionymi inspiracjami wkłada w swoją muzykę sporo własnej inwencji.Przydałoby się moze więcej mięcha,takiej kontrolowanej brutalno?ci,ale chyba w pełni ?wiadomie Preludium zrezygnowało tutaj z pewnych ?rodków,aby dzięki selektywno?ci zwrócić uwagę na niewątpliwe umiejętno?ci jakie posiadają muzycy.I jeszcze jeden niewątpliwy atut to wokal Łukasza Dziamarskiego,którego kwalifikacje i jednocze?nie notowania rosną w kożdym kolejnym materiale,nie tylko w kontek?cie Preludium.Dobra skala,charakterystyczna barwa,ale i jak sądze ciężka praca,jaką wykonuje przynoszą efekty.Zresztą takim ewidentnym przykładem potencjału,jakim dysponuje ten zespół niech bedzie zamykający tę nowszą odsłonę utwór Piercing Pain przemiał najwyższej próby.Druga odsłona tego wydawnictwa to cztery kompozycje z demo Infernal Force które stylistycznie trzyma formułę,jakiej obecnie hołduje zespół.Owszem,mamy w nim więcej żywiołu,szaleństwa i w?ciekło?ci,ale jak wspomniałem wyżej doskonale pokazuje nam jak wielką pracę wykonał zespół przez ostatnią dekadę.Tytaj wszystko jest prostsze,bardziej spontaniczne i mniej techniczne,równie dobre,chociaż mniej bole?nie kopie w dupsko i nieporównywalnie to mniej dosadny materiał.
Grzegorz Fiłałkowski 3,5/5


Warheim

Przez cały czas trwania ?Abomination? zastanawiałem się czy zespół mnie czym? zaskoczy. Poza pełną poprawno?cią techniczną nie zastałem tu elementów ujmujących. Zacznijmy od tego, że tylko 4 pierwsze kompozycje to materiał premierowy. Kolejne 4 to zaprzeszłe demo ?Infernal Force? z 2002 roku. Charakterystyka jest taka, że pomimo mizernej produkcji to ta druga czę?ć bardziej przypadła mi do gustu. Jest bardziej charyzmatyczna i podziemna. Ma więcej ?jaj? i mimo że jest momentami prostacka, to prezentuje ?wietne pokłady klimatu. Jej brzmienie jest niestety bardzo płaskie i nie nosi znamion potęgi. Na uwagę zasługuje słyszalny momentami ? bas. Zbesztać natomiast wypadałoby fakt, że wszystkie kompozycje lecą na jedno kopyto. Wróćmy jednak do wła?ciwego materiału.
Ogień z dupy idzie już na wstępie. Nie spodziewałem się jednak niczego innego. Początek jest miły i przyjemny i w dodatku pomysłowy ? może się podobać. Druga kompozycja jest jak nabieranie wody w usta. Człowiek opada na dno z przepicia a jego podróż trwa nad wyraz długo. Trochę przy długo i zdąży się zrobić mętny nastrój. Potem typowy nakurw w formie miziania po kroczu, jedną melodią. Pod tym względem widzę, że zespół się nie zmienił znacząco od wyżej opisanego dema 2002. Tu jest podobnie, tylko że z lepszym brzmieniem. Utwór numer 4 jest kolejnym powrotem do atmosfery toczącego się walca, chociaż tutaj mamy trochę więcej innowacji. W przypadku ?Abomination? nie chodzi już nawet tylko o brak oryginalno?ci tylko o pewien brak specyfiki? Wszystko jest fajne, na miejscu i z produkcją na odpowiednim poziomie jednak nie ma tej chemii? Moje wywody brzmią jak żale rozgoryczonego nastolatka jednak prawda jest taka, że potencjał tego zespołu tkwi w szybkich, wciągających kompozycjach i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, iż nie został wykorzystany. Materiał wydaje się być nie spójny a kompozycje dobrane do siebie przypadkowo. Już sama zmiana ich kolejno?ci poprawiła by wrażenie. Wolałem jednak ?Reaping Mankind Disorder? bo tu tylko ?Piercing Pain? wykazuje jakąkolwiek wolę, kreatywnego podej?cia do tematu. Ciekawe jak tam długograj ?Impending Hostility?? oby lepiej. Zapoznać się warto bo to rodzima scena. Poza tym, mam do nich słabo?ć.
6.5/10


Apocalyptic Rites Zine

Niby ten pełno- czasowy materiał widnieje w dyskografii zespołu jako EPka i chociaż mam w tej materii zupełnie inne zdanie to niech im tam będzie. Płyta składa się z dwóch czę?ci: pierwsza to premierowy materiał, którego tytuł jest jednocze?nie tytułem całego wydawnictwa, a druga to demo z 2002 roku, na którym ?piewał jeszcze Piotr, który od 2003 roku nie żyje. Tymczasem odpaliłem ?Abomination? i leżę! Już otwierający numer zwiastuje, że lekko nie będzie. Co za tempa, co za riffy! Istna Death Metalowa uczta! Wspaniałe pomysły: we?my na chwilę takie gitarowe crescendo w ?Narcotic Possession?, w tle wolne bębny- co? wspaniałego! W?ród decybeli lęgnie się plugastwo- aaargh! I już mamy strzała w postaci mega szybkiego ?S.H.C.? - tak, to jest to! Druga czę?ć, czyli wspomniane demo- to już więcej wtrętów Black Metalowych, które w wykonaniu PRELUDIUM nie były prawdę mówiąc najwyższych lotów. Zatem nie będziemy sobie nimi zawracali w tym miejscu głowy. Pierwsze cztery numery, czyli ?Abomination? to wszak absolutny mus dla maniaków Death Metalu! Krajowa czołówka! www.redrum666.net.
Adrian


Ave Metal

"Abomination" to epka mieleckiego Preludium, która poprzedziła wydanie ich trzeciego albumu "Impending Hostility". To zaledwie 4 nowe kawałki oraz bonusowo - wydane w 2002 roku demo "Infernal Force". Zajmę się tutaj tylko tą pierwszą czę?cią. Podobnie jak na ?wietnym "Raping Mankind Disorder" mamy tu do czynienia z death metalem w stylu zza wielkiej wody wraz z black metalowymi naleciało?ciami. Te cztery kawałki - może i wybitne nie są - ale słucha mi się ich bardzo dobrze. Czuć jednak pewien niedosyt... Te cztery nówki... to jednak trochę mało, zwłaszcza że są krótkie. Do usatysfakcjonowania mnie zabrakło tu dosłownie jednego nowego kawałka więcej. Po "Abomination" sięgnąć warto choćby z powodu archiwalnego dema (no ale nie tylko), które prezentuje trochę inne, bardziej black metalowe oblicze zespołu.


Metal Centre

Tym razem krążek PRELUDIUM mie?ci w sobie dwa materiały - najnowszy album z 2009 roku "Abomination" i demo z 2002 roku "Infernal Force".
"Abomination" miażdży od samego początku... Ciężkie, nisko strojone gitary, zfuzowany bas, blastująca perkusja - zamknięte w różnorodnych tempach (z przewagą ?rednich i bardzo szybkich rytmów) przy growlingujaco-wrzaskliwych wokalizach tworzą bardzo drapieżną i mroczną muzę. Jednak tak brutalna i niszczycielska muzyka nie jest pozbawiona specyficznej melodyki, tak dobrze znanej fanom Death Metalu. Nie mam tutaj na my?li rzewnych melodii a gro?ne i złowróżbne takty z tłumionymi gitarami i ostrymi bąd? psychodelizujacymi solówkami. Ostatni kawałek z "Abomination" wprowadził nowe rozwiązania wokalne - przypominające ochrypły ?piew Tomka Skayi z QOU VADIS, co muszę przyznać wypadło bardzo dobrze, nadając utworowi nieco odmiennego klimatu.
Z kolei demo "Infernal Force" zabrzmiało całkowicie inaczej, oczywi?cie bardziej archaicznie, pod każdym względem. Mimo wszystko utwory były utrzymane w death-metalowej konwencji ale bardziej old school'oow, bez nisko strojonych gitar, ale za to ze zdecydowaną przewagą łomoczących rytmów, ostrych gitar, jakby z black-metalowym pierwiastkiem, co słychać było w tonacjach wokalnych. Utwory z owego demo okazały się bardzo w?ciekłe ale i równocze?nie zawierające tą swoistą melodykę szaleńczego death-metalu.
Wygląda na to, ze druga cze?ć wydawnictwa po?więcona została nieżyjącemu członkowi PRELUDIUM - Piotrowi Skowronowi. Tak sobie teraz pomy?lałem, ze wielu naszych metalowych braci odeszło przedwcze?nie...
7/10